18 July 2017

Mój wymarzony Wieczór Panieński!

#mygorgeousinspirations, Poland
Autor:
Di | #mygorgeousinspirations, Poland

DSC_0916

Od zawsze marzyłam o dużym weselu z najbliższą rodziną, z przyjaciółmi – z osobami, które kochamy i na których nam zależy. Marzyłam też o Wieczorze Panieńskim spędzonym z przyjaciółkami w jakimś pięknym miejscu. I wiecie co? Jedno z tych marzeń spełniłam w ubiegły weekend, a do spełnienia drugiego zostało już tak mało czasu!

W sobotę odbył się mój Wieczór Panieński. Zanim zacznę moją historię, uprzedzam, że będzie ona dość długa, bo chciałabym sobie utrwalić ten piękny czas, żeby później do niego wracać i wracać i… wracać:) Jeśli więc interesuje Was, jak stworzyć niezapomniany weekend dla przyszłej Panny Młodej, to zaparzcie sobie herbatę i zostańcie ze mną. Jeśli nie, to przewińcie dalej i obejrzyjcie piękne zdjęcia;)

Żeby opowiedzieć Wam moją historię, musimy cofnąć się w czasie o pół roku. Wtedy właśnie przyjaciółka zapytała mnie, gdzie chciałabym spędzić swój Wieczór Panieński. Długo się nie zastanawiałam. Wiedziałam, że żadne imprezy z tandetnymi rogami na głowie i upijanie się do nieprzytomności to nie moja bajka i że ten wyjątkowy wieczór chciałabym spędzić w gronie przyjaciółek, w jakimś pięknym miejscu. Wybór padł na ukochane góry i … SPA! Czy może być coś lepszego? Do mnie należało tylko zarezerwowanie hotelu, bo nie chciałam by któraś z dziewczyn czuła się niekomfortowo ze względu na wyższy koszt imprezy. Reszta była w rękach dziewczyn i nie miałam bladego pojęcia co takiego dla mnie szykują:)

Wszystko zaczęło się w sobotni poranek, a właściwie w piątkowy wieczór. Ustaliliśmy z K., że swoje wieczory robimy w jednym czasie. Po pierwsze, tak będzie wygodniej dla nas, dla naszych przyjaciół, wśród których są głównie pary, no i można po oddzielnych imprezach zrobić wspólną;) W piątek więc przyleciał do nas przyjaciel z Anglii. W sobotę rano zjawili się u nas pozostali. K. wraz z chłopakami wynajął apartament we Wrocławiu i zarezerwowali Laser Tag – świetna sprawa, pomimo, że wrócili jak z prawdziwej wojny!;)

My natomiast zapakowałyśmy się w auto (a było to wyzwanie, bo dziewczyny miały spore torby) i wyruszyłyśmy w drogę. Jestem z siebie dumna, bo z tak zapakowanym autem udało mi się pokonać górską trasę z przerażającymi zakrętami;) Kiedy dotarłyśmy na miejsce, nie mogłyśmy uwierzyć własnym oczom! Wybrałyśmy Osadę Śnieżkę koło Karpacza. Jest to prawdziwa osada – wygląda jak małe miasteczko. Własne sklepy, autobusy, restauracje, siłownie, dyskoteki. Hotel i kompleks domków z apartamentami. Do tego kilka basenów zewnętrznych i SPA. Tam jest tak pięknie, że aż nie chce się wracać! Zupełnie jak nie w Polsce:)

DSC_0917

DSC_0918

DSC_0920

DSC_0933

DSC_0934

DSC_0937

DSC_0940

Naprawdę to miejsce jest genialne! Jedna z moich dziewczyn od razu stwierdziła, że chce tu przyjechać z mężem i rodzicami, a ja wpadłam na ten pomysł w tej samej chwili;) Muszę zabrać tam K. i już nawet wiem kiedy <3

Po długich zachwytach rozpakowałyśmy się w swoich pokojach. Miałyśmy jeden duży apartament i jeden pokój dwuosobowy, który zajęłam m.in. ja;) Następnie udałyśmy się do restauracji, bo cały dzień nic nie jadłyśmy. Jedzenie było pyszne, po czym przypomniałyśmy sobie, że przecież miałyśmy razem przyrządzić kolację – i kto to teraz wszystko zje?;)

3

Po jedzeniu dziewczyny niespodziewanie oznajmiły mi, że czeka mnie masaż! To był początek serii niespodzianek dla mnie:) Ja więc udałam się do SPA, a dziewczyny do apartamentu…

2

Myślałam, że stamtąd nie wrócę! Było mi tak błogo, że mogłabym przeleżeć tak cały wieczór! Zupełnie zrelaksowana i szczęśliwa, wróciłam do pokoju. Zadzwoniłam do dziewczyn, czy mogę już się szykować i przyjść do nich, jednak one wyraziły stanowczy sprzeciw. Nie pozostało mi nic innego jak pozwiedzać okolice, a następnie ubrać się odpowiednio.

Kiedy już pozwoliły mi przyjść, z daleka wiedziałam, że coś się święci. Balony na balkonie i głośne piski i śpiewy – razem ze mną wiedzieli o tym wszyscy, którzy znajdowali się obok mnie, a także Ci, którzy z ciekawości wyszli na swoje balkony;) Dotarłam w końcu na miejsce, a tam…

W tym momencie muszę Wam coś wyjaśnić. Uwielbiam robić wszelkiego rodzaju niespodzianki dla swoich bliskich i udało mi się w życiu już kilka razy zorganizować coś, co wprawiało ich w osłupienie i powodowało ogromne wzruszenie. Nigdy jednak nie zdarzyło mi się samej doświadczyć czegoś takiego, bo jestem zbyt dociekliwa i mam zbyt dużą intuicję. Wszystkie niespodzianki dla mnie są przeze mnie bardziej lub mniej przewidziane:( Tym razem jednak było inaczej…

Zapukałam więc do drzwi, które następnie same się przede mną otwarły. Nagle zostałam zasypana płatkami róż, uśmiechniętymi od ucha do ucha dziewczynami i złotymi wstążkami. Na mojej głowie znalazł się diadem z welonem, a w ręce berło – sama nie wiem kiedy. W drugiej ręce miałam już powitalnego drinka, a moje oczy nie bardzo wiedziały w którą stronę patrzeć. To pomieszczenie przeszło zupełną metamorfozę i było tak bardzo w moim guście, że bardziej się chyba nie da! Dziewczyny doskonale wiedziały, że uwielbiam połączenie złota, różu i ecru i że takie kolory będą na naszym weselu. Znalazłam się w środku mojego wymarzonego Wieczoru Panieńskiego! Girlanda z napisem „Panieński Darii” (zrobiona własnoręcznie!), wielki, złoty balon, mniejsze różowe i ecru baloniki, różowy stół i dodatki, tort, cotton balls, przekąski, sałatki, muffiny… aż ciężko mi wymienić co na mnie czekało! Dziewczyny w pewnym momencie zdjęły mi welon i zamiast tego założyły wianek z żywych kwiatów! Był przepiękny! A każda z nich taki sam miała na ręce <3 Zobaczcie to wszystko sami:

DSC_0855

DSC_0856

DSC_0857

DSC_0858

DSC_0861

DSC_0863

DSC_0870

DSC_0867

DSC_0865

DSC_0872

DSC_0875

DSC_0874

DSC_0884

DSC_0885

DSC_0887

DSC_0890

1

Teraz już wiem, jakie to uczucie być tak totalnie zaskoczoną! Z tego wszystkiego miałam aż łzy w oczach! Nie sądziłam, że może być piękniej niż w mojej wyobraźni:) Dziewczyny naprawdę bardzo się napracowały, a jakby tego było mało, wręczyły mi prezenty! Dostałam rzeczy, które bardzo mi się przydają;) Dostałam też kartę podarunkową, żebym mogła kupić sobie bieliznę (oczywiście od razu w poniedziałek została zrealizowana;)). Czego zupełnie się nie spodziewałam to fakt, że prezent ten był również od dziewczyn, które niestety nie mogły uczestniczyć w wieczorze. Początkowo miało nas być 11, niestety z racji, że był to weekend wyjazdowy, część dziewczyn musiała zostać w domu, bo mają malutkie dzieci:) Druga część nie mogła pojechać ze względu na pracę. Mimo to, były z nami obecne wirtualnie;)

Wracając do imprezy, to naprawdę przerosła moje najśmielsze oczekiwania! Było tak cudownie, że aż musiałam się uszczypnąć. Kiedy trochę ochłonęłam, poszłyśmy zrobić sobie zdjęcia, a później były długie rozmowy do rana, pyszne jedzenie i istne szaleństwo;) Chciałyśmy też zrobić sobie karaoke i konkurs tańca. W tym celu wzięłam nawet konsolę – niestety o kablu zapomniałam;p Bawiłyśmy się jednak przednio:) Szczegóły tej nocy zachowam dla siebie, bo „Co zdarzyło się w Osadzie, zostaje w Osadzie”;)

DSC_0876

DSC_0882

DSC_0897 (2)

DSC_0899

DSC_0901

DSC_0902

DSC_0921

DSC_0925

DSC_0926

DSC_0928

Rano wstałyśmy, zjadłyśmy razem śniadanie i z jedną z dziewczyn stwierdziłyśmy, że idziemy na kolejny masaż. Tak ją zachęcałam, że też się skusiła:) Jak się okazało, bardzo dobrze zrobiła, bo była tak samo zachwycona jak ja!

Z bólem serca opuszczałyśmy to miejsce, ale postanowiłyśmy sobie, że każdego roku, w rocznicę Wieczoru Panieńskiego, będziemy tam wracać:)

Tymczasem wróciłyśmy do Wrocławia, gdzie czekali już na nas nasi zmęczeni i kontuzjowani chłopcy. Ustaliliśmy z K., że skoro spędzamy nasze wieczory osobno, to nie będziemy wyjątkowo ani pisać do siebie, ani dzwonić, więc zdążyliśmy się za sobą stęsknić. Wiecie co jest najlepsze? Że zawsze rano w niedzielę oglądamy razem bajki na Polsacie i ja wspomniałam o tym przyjaciółce, z którą dzieliłam pokój, a K. przyjacielowi – taka telepatia zdarza się nam bardzo często:)

Tym razem K. udało się mnie zaskoczyć. Wyobrażacie sobie chłopaka, który zmęczony po swoim Wieczorze Kawalerskim w niedzielę rano, gotuje dla wszystkich domowy rosół?! <3

Zrobiliśmy sobie wszyscy poprawiny i siedzieliśmy na tarasie do północy, wymieniając się wrażeniami po naszych wieczorach. Część gości wróciła do swoich domów, a część została jeszcze u nas na poniedziałek, kiedy to wybraliśmy się na wspólny obiad z przyjacielem, który dotarł na ostatni dzień świętowania prosto z wakacji:)

4

Mam świadomość tego, że ten wpis jest nietypowy. Być może bez ładu i składu. Ale to nic! Mam w sobie tyle pozytywnych emocji, że musiałam to wszystko tutaj uwiecznić, żebym mogła do tego wracać. Cały weekend był wspaniały i uświadomił mi, że mamy wokół siebie cudownych ludzi. Jestem szczęściarą, bo nie dość, że mam najcudowniejszego Narzeczonego na świecie, to jeszcze najcudowniejszą rodzinę i przyjaciół! Nie wiem, czego to zasługa, ale być może coś jest w słowach mojej babci, która zawsze mi powtarza, że dobro wraca i że otrzymujesz od innych tyle, ile sam od siebie dajesz. Zawsze staram się uszczęśliwiać bliskie mi osoby i może właśnie dlatego te osoby są tak wspaniałe:)

Kończąc już moją przydługą historię, nasuwa mi się pewna myśl. Jeśli Wieczór Panieński i Wieczór Kawalerski mieliśmy tak niesamowity, to jak będzie wyglądać nasze wesele? Nie mogę się już doczekać i z niecierpliwością odliczam dni, których zostało już tak niewiele!<3

 

 

FacebookTwitterGoogle+

Liczba komentarzy: 2

  1. / Odpowiedzcudowna ja
    A możesz sobie wyobrazić jak będzie wyglądać Wasze życie?! ❤️
  2. / Odpowiedz#mygorgeousinspirations: Holiday 2017! | My Gorgeous Life
    […] W lipcu odbył się mój wymarzony Wieczór Panieński, o którym pisałam tutaj. […]

Dodaj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany